*W sobotę byłam z moim R i znajomymi na imprezie.* Było super

Dobre towarzystwo, dobra muzyka, czego chcieć więcej... Do domu wróciliśmy po 4tej nad ranem i dopiero
*o 5tej poszliśmy w kimę do łóżka*
W niedzielę koło
*10tej wstaliśmy,* chwilę posiedzieliśmy u R i poszliśmy do mnie, bo musiałam zrobić tacie i nam obiad (moja mama wyjechała na 5dni, więc muszę ją w tym zastępować

). Tata z R, jak zawsze nie mogli się nagadać
*Po obiedzie i kawce, trochę zmęczeni pojechaliśmy do kolegi, gdzie spotkaliśmy się całą ekipą i rozpaliliśmy grilla* 
Aż wstyd się przyznać, ale
*był to nasz pierwszy grill w tym roku*
A dzisiaj
*od 6 rano jestem na nogach,* bo R wstawał do pracy, to już nie szłam dalej spać...

Posprzątałam, przygotowałam wszystko do obiadu, obrałam ziemniaki, pokroiłam mięso w kostkę (miałam dzisiaj pyszny gulasz, ziemniaki i marchewkę z groszkiem, mmm pysiota)

No i poszłam na dwór
*łapać pigmenty bo jestem bladziutka* 
I tak sobie leżąc doszłam do wniosku, że szkoda, że nie mam laptopa, tylko komputer stacjonarny, bo wzięłabym go ze sobą na kocyk i poczytałabym wasze wpisy, a tak muszę to robić w domu.
Trochę się dzisiaj opaliłam
i teraz jestem czerwona, mam nadzieję, że nie będę płakać z bólu w nocy...

Ale ogólnie moja
*skóra nie jest tak podatna na słońce jak bym chciała, dlatego też od dzisiaj zaczynam regularne (postaram się) branie beta karotenu.*
A teraz
*czekam na Pierwszą miłość* i zabieram się za czytanie waszych wpisów
*♥DoOcia♥*
-
My style .. ♥:
-
maleństwo ♥:
-
challenge ;):
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›